Everybody’s waiting for you to breakdown
Everybody’s watching to see the fallout
Keep your feet ready
Heartbeat steady
Keep your eyes open
Keep your aim locked.
… for love
Kiedyś mój dobry kolega opublikował na swojej stronie/blogu (już teraz nie pamiętam, było to dobre parę lat temu) bardzo ciekawy tekst. Tak ciekawy że postanowiłem sobie go zapisać. A teraz chciał bym abyście mogli też go przeczytać i aby osoba która go kiedyś opublikowała (zapewne nie bez powodu) przypomniała go sobie również.
Czekając na przyjaciela na lotnisku w Portland, przydarzyło mi się jedno z tych doświadczeń, które zmienia całe życie. Po wylądowaniu samolotu, wypatrując przyjaciela, zauważyłem mężczyznę idącego w moim kierunku, niosącego dwie duże torby. Zatrzymał się tuż obok mnie, by przywitać się z rodziną. Najpierw zwrócił się do młodszego, może 6-letniego syna. Położył torby i mocno go przytulił. Kiedy w końcu popatrzyli sobie w oczy, ojciec powiedział: “tak dobrze cię znowu widzieć synu, tak bardzo tęskniłem”. Syn się nieśmiało uśmiechnął, odwrócił wzrok i powiedział: “ja też tato”. Następnie ojciec wstał i popatrzył w oczy starszemu synowi, który miał może 9 albo 10 lat i biorąc jego głowę w ręce powiedział: “ty już jesteś młodym mężczyzną. Tak cię kocham”. I go mocno uściskał. W tym czasie mała dziewczynka, miała może półtora, może dwa latka, wiła się z radości na rękach mamy. Ojciec powiedział cześć mała dziewczynko i delikatnie biorąc dziecko od matki obsypał jej twarz całusami. Po czym przytulił ją do piersi. Po chwili oddał córkę starszemu synowi i powiedział: “zostawiłem najlepsze na koniec”, następnie pocałował żonę najbardziej namiętnym pocałunkiem, jaki kiedykolwiek widziałem. Popatrzył jej głęboko w oczy i bezgłośnie, samymi ustami powiedział: “tak cię kocham”. Patrzyli sobie w oczy uśmiechając się i trzymając się za ręce. Wydawało się jakby byli nowożeńcami, ale widząc ich dzieci, wiedziałem, że tak nie mogło być. To wszystko działo się tuż obok mnie, na wyciągnięcie ręki. Nagle poczułem się niewygodnie, jakbym naruszał jakąś świętość. Chciałem odwrócić wzrok, odejść i wtedy mój wzrok napotkał jego i ze zdumieniem zauważyłem, jak mój głos pyta: “jak długo jesteście małżeństwem?” - “No, chodziliśmy na randki przez dwa lata, a jesteśmy małżeństwem od czternastu” - powiedział kierując wzrok na żonę. - “To w takim razie jak długo pana nie było?” - Popatrzył na mnie, wciąż uśmiechając się - “całe dwa dni”. Dwa dni? Byłem zaskoczony. Sądząc po przywitaniu sądziłem, że go nie było kilka tygodni lub miesięcy. Na pewno moja mina to zdradziła, więc powiedziałem, by zakończyć naruszanie świętości: “mam nadzieję, że moje małżeństwo też będzie tak wspaniałe po tylu latach”. Mężczyzna nagle przestał się uśmiechać. Popatrzył mi prosto w oczy i powiedział coś, co wdarło się głęboko do mojej duszy i sprawiło, że stałem się nowym człowiekiem: “nie miej nadziei, przyjacielu, decyduj!”. Długo patrzyłem jak odchodzili. Nawet nie zauważyłem, kiedy nadszedł mój przyjaciel. Zapytał, na co tak patrzysz. Odpowiedziałem bez wahania i z pewnością w głosie: “oglądam swoją przyszłość”.
Gdy odważnie szukamy miłości, ona sama się objawia, a my przyciągamy jeszcze więcej miłości. Gdy chce nas jedna osoba, chcą nas wszyscy.
Poniekąd coś w tym jest …
Daniel van der Kotitschke Shere it on FaceBook
Now everybody asks me why I’m smiling out from ear to ear
(They say love hurts)
But I know
(It’s gonna take the real work)
Nothing’s perfect, but it’s worth it after fighting through my fears
And finally you put me first
“In seven days, God created the world. And in seven seconds, I shattered mine.”
Seven Pounds
Siedem, nie wybrałem tej cyfry z powodu Boga, biblii czy też mojej wiary. Moją inspiracją jest pewna można powiedzieć, że nowo poznana dziewczyna Kim.
Nie znam całej historii Kim, ale z tego co mi powiedziała była w związku który trwał właśnie 7 lat, długich lat. Przeciętny związek rozpada się po roku (tak kiedyś usłyszałem i wydaje mi się, że po pół roku można związek dopiero nazwać związkiem, a drugie pół to czas próby), tylko niektórym udaje się przetrwać. Jej się udało, a po 7 latach wszystko się rozpadło, jak dla mnie niewiarygodne.
Dlatego czasem trzeba się zastanowić, tak mi się przynajmniej wydaje, już na początku, czy warto się bawić w ratowanie czegoś co od początku jest skazane na klęskę. Czy warto? Ja po swoich “wpadkach” powiedział bym, że TAK, mimo iż to nie jest dobre doświadczenie, ale po każdym do kogo się przynajmniej trochę zbliżyłeś zostają jakieś dobre i często też złe wspomnienia. Dzięki nim możemy określić kogo szukamy, odróżniamy fałszywych ludzi, którzy pragną tylko sexu lub pieniędzy od tych którzy kierują się naprawdę uczuciem i pragnieniem spędzenia wspólnie reszty życia. Czasami trzeba otworzyć w odpowiednim momencie oczy, przejrzeć i ocenić czy warto spędzić z kimś te 7 lat.
Czasami jest to prawdziwa miłość, ale nie jest nam dana w tym momencie, życie jest skomplikowane, niesprawiedliwe i ciężkie, najgorsze jest to, że trzeba się do tego po prostu najzwyczajniej przyzwyczaić.
Basia: życie
Jasco: jest ciężkie, to fakt ;)
Basia: nikt nie mówił, że będzie łatwe.
Jasco: Nikt nic nie obiecywał, a jednak chciał coś w zamian :P
Basia: wszyscy czegoś oczekujemy w zamian, nikt nie jest bezinteresowny.
Jasco: prawda :).
All this money can’t buy me a time machine, no
Can’t replace you with a million rings, no
I should have told you what you meant to me, whoa
‘Cause now I pay the price
In another life, I would be your girl
We’d keep all our promises, be us against the world
In another life, I would make you stay
So I don’t have to say you were the one that got away
The one that got away
